Jerzmanki - pochodzenie nazwy wsi
utonęło w pomroce świerku koło stawu przy cegielni a
toponomastyka i jej przedstawiciele pozostają w tym konkretnym
przypadku w sporze zbiorowym z samym sobą. Część ortodoksyjnych
toponomastów uważa, że nazwa łączy w sobie kolczastą postać
jeża (Erinaceus Europaeus), pisaną z błędem ortograficznym bardzo
popularnym w Średniowieczu i postać (a czasami posiedzieć) małpy
w języku angielskich okupantów z początków XXIV wieku naszej ery
(ang.monkey), co ma pre-fetycznie łączyć przeszłość i
przyszłość tej miejscowości w jednym zgrabnym ojkonimie.
Toponomaści reformowani twierdzą, iż nazwę Jerzmanki należy
odczytywać jako Jazz-Monkey, co ma potwierdzać teorie wysnute przez
Synów Kopa, czyli inaczej mówiąc Synkopujących Histeryków i
dowieść, że ich badania nad nomadycznymi grupami dixie-landowymi
wędrującymi przez okoliczne bagna w pierwszej połowie 966 roku n.e
miały sens. Według tychże badań nomadom towarzyszyły tzw.
Tańczące Okazy Fauny (w skrócie TOFU), a Jazzowa Małpa to
właściwa etymologicznie nazwa (et. Król Louis, "Księga
Dżungli" 1967)
To właśnie w Jerzmankach miód robią
pszczoły, a podbiera im go, wiruje i oferuje inne zabiegi
kosmetyczne łącznie z tzw. usłoikowieniem pan Marek Przybysz z
pasieki "Palce Lizać". To dobry miód, ani małpy ani jeże
ani jazzmani nie maczali w nim palców. Chyba.