czwartek, 30 czerwca 2016

Pszczeli napęd.

Miód z jednej strony ostry jak kolce jeżozwierza albo pazury rysia, z drugiej strony łagodny jak szop pracz śpiący na czubku drzewa. Świdrujący wnętrze żołądka jak krzyk pawia, rzadki jak panda mała i słodki jak biały królik z długą brodą. Już po jednej łyżce zaraz nasuwa się pytanie:
- Jak?
Odpowiedź jest tak buddyjska jak Tybet i tak tybetańska jak Dalajlama na wygnaniu:
- Jak.
Modlitwa sama wznosi się w powietrze, wraz z zapachem lepkiej słodyczy, unoszona trzepotem modlitewnych westchnień wydawanych przez kubki smakowe. W czym tkwi tajemnica? W kwiecie lotosu? Bynajmniej, tego tam nie uświadczysz. Jak mówi starożytne haiku (autorstwa bardzo mało znanego poety z dawnych czasów i odległych okolic): żuraw wyciera brudne od kozich bobków nogi w płatki jaśminu.
Miód z Zoo w Goerlitz (zwanego też Tiergartenem) jest zaiste poezją przeliczalną na litry, kilogramy i twarde Euro. Jest poezją wartą nabycia drogą kupna we wspomnianym przybytku. Oczy przewracają się z zachwytu jak młynki modlitewne. Smacznego.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz