poniedziałek, 6 czerwca 2016

Przynęta

Podobno Aborygeni potrafią wytropić pszczołę w locie, kierując się delikatnymi smugami pyłku w powietrzu. Nie aspiruję do takiego mistrzostwa, aczkolwiek jestem w stanie stwierdzić z pewnością graniczącą z prawdopodobieństwem, że to, co jem, to może być miód. Może być?! Tylko może być?! Toż to świetny miód, o bukiecie delikatnym jak płatki cykorii na miedzy między polami zbóż rozmaitych (że ziół wonnych na obrzeżach tychże nie wspomnę). Bukiet to słowo klucz w przypadku miodu. To miód tak doskonały, że samo myślenie o nim napełnia mnie słodyczą.
Nie bez przyczyny zostałem blogerem miodowym. Złe głosy w pasiekach szepczą, że blagierem, ale to może być tylko zazdrosne bzyczenie trutni.  
Pszczelarzu, jeśli chcesz, bym zareklamował Trud Twych Pszczół, opisując ów w sposób równie mistrzowsko łechcący apetyty czytelników jak tenże Trud zechce pieścić moje podniebienie, przyślij mi pełen słoik, a ja, usta me poddawszy pieszczocie, resztę uczynię. 

2 komentarze:

  1. Grzegorzu Drogi! A czy nie rozważałeś założenia BLOGA ODOWEGO? Taki koncept pozwoliłby rozszerzyć grono Zadowolonych (ale i Przesyłających Słoiki i inne Takie). A czy Oda do Trudu Pszczół czy do Niewinności Kwiecia Białego, które jędrne krągłości w rosie listków pod ziemią rodzi (gdyby Pocztexem szedł worek ziemniaków) to dla Ciebie kłopot żaden boś Ekspert. Uwadze Twojej szczerze polecam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaiste pomysł prześwietny i pod uwagę wezmę. Bloger Odowy to brzmi dumnie!

      Usuń