Podobno Aborygeni potrafią wytropić
pszczołę w locie, kierując się delikatnymi smugami pyłku w
powietrzu. Nie aspiruję do takiego mistrzostwa, aczkolwiek jestem w
stanie stwierdzić z pewnością graniczącą z prawdopodobieństwem,
że to, co jem, to może być miód. Może być?! Tylko może być?! Toż to świetny miód, o bukiecie delikatnym jak płatki cykorii na miedzy między polami zbóż rozmaitych (że ziół wonnych na obrzeżach tychże nie wspomnę). Bukiet to słowo klucz w przypadku miodu. To miód tak doskonały, że samo myślenie o nim napełnia mnie słodyczą.
Nie bez przyczyny zostałem blogerem miodowym. Złe głosy w pasiekach szepczą, że blagierem, ale to może być tylko
zazdrosne bzyczenie trutni.
Pszczelarzu, jeśli chcesz, bym zareklamował Trud Twych Pszczół, opisując ów w sposób równie mistrzowsko łechcący apetyty czytelników jak tenże Trud zechce pieścić moje podniebienie, przyślij mi pełen słoik, a ja, usta me poddawszy pieszczocie, resztę uczynię.
Grzegorzu Drogi! A czy nie rozważałeś założenia BLOGA ODOWEGO? Taki koncept pozwoliłby rozszerzyć grono Zadowolonych (ale i Przesyłających Słoiki i inne Takie). A czy Oda do Trudu Pszczół czy do Niewinności Kwiecia Białego, które jędrne krągłości w rosie listków pod ziemią rodzi (gdyby Pocztexem szedł worek ziemniaków) to dla Ciebie kłopot żaden boś Ekspert. Uwadze Twojej szczerze polecam...
OdpowiedzUsuńZaiste pomysł prześwietny i pod uwagę wezmę. Bloger Odowy to brzmi dumnie!
Usuń