czwartek, 28 lipca 2016

Miód z Jerzmanek.

Jerzmanki - pochodzenie nazwy wsi utonęło w pomroce świerku koło stawu przy cegielni a toponomastyka i jej przedstawiciele pozostają w tym konkretnym przypadku w sporze zbiorowym z samym sobą. Część ortodoksyjnych toponomastów uważa, że nazwa łączy w sobie kolczastą postać jeża (Erinaceus Europaeus), pisaną z błędem ortograficznym bardzo popularnym w Średniowieczu i postać (a czasami posiedzieć) małpy w języku angielskich okupantów z początków XXIV wieku naszej ery (ang.monkey), co ma pre-fetycznie łączyć przeszłość i przyszłość tej miejscowości w jednym zgrabnym ojkonimie. Toponomaści reformowani twierdzą, iż nazwę Jerzmanki należy odczytywać jako Jazz-Monkey, co ma potwierdzać teorie wysnute przez Synów Kopa, czyli inaczej mówiąc Synkopujących Histeryków i dowieść, że ich badania nad nomadycznymi grupami dixie-landowymi wędrującymi przez okoliczne bagna w pierwszej połowie 966 roku n.e miały sens. Według tychże badań nomadom towarzyszyły tzw. Tańczące Okazy Fauny (w skrócie TOFU), a Jazzowa Małpa to właściwa etymologicznie nazwa (et. Król Louis, "Księga Dżungli" 1967)
To właśnie w Jerzmankach miód robią pszczoły, a podbiera im go, wiruje i oferuje inne zabiegi kosmetyczne łącznie z tzw. usłoikowieniem pan Marek Przybysz z pasieki "Palce Lizać". To dobry miód, ani małpy ani jeże ani jazzmani nie maczali w nim palców. Chyba.  

1 komentarz: